Jak wejść na Babią Górę w zimie?

Po raz pierwszy zobaczyliśmy Babią Górę w czasie wyprawy w Tatry. Ten najwyższy masyw Beskidu Żywieckiego jest jednocześnie najwyższym wzniesieniem w Polsce poza Tatrami. W słoneczny zimowy dzień jej łagodny stożek przykryty śnieżną czapą przypominał trochę Fudżi. Ale zanim zacznę opisywać jak wejść na Babia Górę ważne uściślenie. Określenie Babia Góra odnosi się do kilku wierzchołków w Paśmie Babiogórskim, a najwyższy z nich to Diablak 1723m n.p.m i taką właśnie nazwę znajdziecie na szczycie. Jednak nazwa szczytu – Babia Góra jest zdecydowanie bardziej popularna i pozwolę sobie przy niej pozostać.

Od polskiej strony na szczyt prowadzą 3 popularne trasy:

  • czerwony szlak od Przełęczy Brona (punkty początkowe mogą być różne)
  • żółty szlak przez Perć Akademików (zamknięty w zimie)
  • i najczęściej wybierany czerwony szlak od Przełęczy Krowiarki

Nasz plan

zakładał wejście od Przełęczy Krowiarki (1012m) przez Sokolice (1370m) dotarcie na szczyt(1723m) i zejście przez Przełęcz Brona(1408m), schronisko Markowe Szczawiany(1188m) z powrotem do Przełęczy Krowiarki. Niestety udało nam się zrealizować go tylko częściowo, ale o tym za chwilę.

Do Przełęczy Krowiarki dojechaliśmy samochodem. Dla niezmotoryzowanych mam złą informację – brak tu regularnych połączeń. W pobliżu wejścia na szlak znajdują się dwa parkingi. Pierwszy, nieduży i zatłoczony tuż przy samym wejściu do Babiogórskiego Parku Narodowego i drugi znacznie większy dwieście metrów poniżej w kierunku Zubrzycy. Koszt pozostawienia samochodu na cały dzień to 20zł.

Ruszamy w górę

Na samym początku wyruszyliśmy zalesionym traktem pod górę. Szlak jest utwardzony, dobrze oznaczony i pełen turystów nawet przy niesprzyjającej pogodzie. W naszym przypadku była to mgła i temperatura na granicy zera. Pod nogami mieliśmy na przemian udeptany śnieg i błoto. Im wyżej szliśmy w górę, tym częściej zamieniał się w miękki lód. Założenie raczków stało się konieczne.

Nachylenie szlaku nie jest szczególnie strome, ale jednostajny marsz pod górę skutkował przegrzaniem ciała. I tu odwieczne dylematy, czy się rozbierać, czy tylko rozpiąć kurtkę. Wiedząc, że niedługo się ochłodzi, poprzestaliśmy na rozpięciu kurtek. Ten odcinek jest dobrze osłonięty przez las, więc wiatr nam nie dokuczał.

Taras na Sokolicy

Pierwszym wyraźnym wzniesieniem po około 30 minutach marszu była Sokolica. Znajdujący się tu taras widokowy z nielicznymi turystami usiłującymi zrobić sobie zdjęcie we mgle nie zatrzymał nas na długo. O ile do wyjścia z lasu martwiliśmy się, że przez mgłę nie będzie ładnych widoków, o tyle po wkroczeniu w pasmo kosodrzewiny widoczność jeszcze bardziej zmalała. Cieszyliśmy się, że możemy odnaleźć szlak.

Mikroklimat

Babia Góra słynie z kaprysów pogodowych. Pomimo że nie należy do olbrzymów, to jej samotne położenie sprzyja wietrznej i mglistej pogodzie. Weźcie ten mikroklimat proszę pod uwagę, planując wyprawę i kompletując strój.

Po dojściu na Gówniak (1617m) przez chwilę mieliśmy wrażenie, że już dochodzimy do szczytu. Niestety złapała nas mżawka i naprawdę porywisty wiatr. Odczuwalna temperatura spadła o kilkanaście stopni i zrobiło się nam zimo. Nieprzyjemne uczucie chłodu było jeszcze spotęgowane przez pot, który został nam na plecach z dolnych partii góry. Moje gorączkowe ruchy, żeby zapiąć softshel w rękawiczkach, zaowocowały urwaniem suwaka. Kurtka i kaptur zaczęły bardzo szybko przypominać chorągiewkę na wietrze. Od konieczności zawrócenia uratowała mnie wiatrówka, którą miałem w plecaku. To dzięki niej moja garderoba przestała swobodnie powiewać i wróciła na swoje miejsce, zapewniając komfort termiczny.

Na trasie ślisko

Pod szczytem

Powyżej Gówniaka idzie się już granią, choć łagodnie opadającą. Gdyby nie kaprysy pogody podejście na wierzchołek Diablaka nie sprawiłoby żadnego problemu. Na szczycie stoi kamienny mur, za którym można się schować. Niestety porywisty wiatr dokuczał nawet za nim, więc dość szybko zdecydowaliśmy się na zejście. Pamiątkowe zdjęcie z sympatycznym psem pożyczonym na chwilę od Słowaków i w drogę.

Słup na wierzchołku

Znak z oznaczeniem szczytu wyraźnie wskazuje czerwony szlak prowadzący do schroniska Markowe Szczawiany prowadzący przez Przełęcz Brona. Znajdują się na nim jeszcze dwa drogowskazy zielony i żółty, ale te nas nie interesowały. Ruszyliśmy więc w dół razem z innymi turystami w kierunku schroniska. Po kilkudziesięciu minutach zaintrygował mnie brak oznaczeń szlaku, a jedynie słupki w kolorze żółtym. Chwilę później Kasia zarządziła korektę trasy zaniepokojona tym, że nikt z mijanych turystów nie mówi po polsku. Ustalenie gdzie jesteśmy, okazały się nie takie proste. Komórka nie chciała reagować na obmarznięte palce a internet był nader kapryśny. Wszystko wskazywało jednak na to, że schodzimy na słowacką stronę żółtym szlakiem. Powrót na szczyt zajął nam zdecydowanie dłużej niż zejście i całkowicie zniechęcił do szukania nowej trasy. Wróciliśmy więc znanym nam już czerwonym szlakiem w kierunku Przełęczy Krowiarki bez problemów.

Po słowackiej stronie ze słowackim psem 🙂

Opis naszych perypetii, choć całkiem niegroźnych umieszczam ku przestrodze. W złej widoczności bardzo łatwo zgubić drogę nawet na łagodnym i dobrze oznaczonym szczycie. A dla wyjaśnienia przeoczyliśmy odbicie szlaków prowadzących w kierunku Przełęczy Brona, idąc za Słowakami, którzy wracali z Babiej Góry.

Całość naszej drogi w wolnym tempie i z błądzeniem zajęła nam niewiele ponad 4 godziny. Nie licząc mgły, największym utrudnieniem były oblodzenia.

Co mówi legenda?

Zaciekawiło nas, skąd się wzięła nazwa Babia Góra (po słowacku Babia Hora). Według legendy nazwa pochodzi od skamieniałej kochanki zbójnika, która zobaczyła jak niosą ciało jej ukochanego. Nam jednak bardziej przypadło do gustu inne wytłumaczenie. Nazwa ma nawiązywać do kobiecych kaprysów porównywanych do zmiennej pogody na szczycie.

Wejście na Babią Górę w zimie wymaga uwzględnienia kaprysów pogody i oblodzonego szlaku

Podsumowanie

Babia Góra jest łagodnym szczytem, którego zdobycie od strony Przełęczy Krowiarki w ciągu 2 godzin nie powinno być szczególnym wyzwaniem dla turysty zaprawionego w trekingu.

Masyw słynie z kaprysów pogody i porywistego wiatru. Przed wyjściem sprawdźcie jakie warunki panują na szczycie na przykład tu i zwróćcie uwagę na rubryczkę „Feels” (temperatura odczuwalna)

Proponujemy zabrać 2 pary rękawiczek – cienkie i grube oraz kurtkę wiatrówkę (wind stop)

W zimie raczki uważamy za obowiązkowe. (Wydaje nam się, że raki byłyby mniej przydatne ze względu na małą pokrywę śnieżną i liczne kamienie).

Zachęcamy do zabrania kijów trekingowych i termosu z ciepłym napojem 🙂

Na więcej zdjęć z gór zapraszamy do naszej galerii.



1 thought on “Jak wejść na Babią Górę w zimie?”

  • Gratuluje kolejnego udanego wypadu. Weszłam na Babia Górę 5 razy i zawsze miałam ładna pogodę. Najładniejszy jest żółty szlak ale najtrudniejszy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.