Jak przetrwać na jachcie?

Szukając coraz to nowych wrażeń, trafiliśmy na pokład jachtu. Dla tych, którzy chcieli by tak jak my, spróbować żeglugi przygotowaliśmy krótką listę niezbędnych informacji i rzeczy wartych zabrana.

0. Wybór miejsca i jednostki.

Fajnie jest mieć znajomego, który zabierze nas na pokład, ale jest też wiele innych opcji. Zakładając, że nie macie uprawnień sternika jachtowego, pozostaje wam wyczarterowanie jachtu ze skipperem (kapitanem/sternikiem) lub o wiele tańsza wersja – przyłączenie się do zorganizowanego zespołu. Bardzo pomocna może być strona wolna-koja.pl. Podpowiadamy, że Morze Śródziemne jest o wiele bardziej przyjazne dla nowicjuszy niż Bałtyk, a Grecja uchodzi za kraj tańszy niż Chorwacja czy Włochy.

1. Słońce.

Jest go o wiele więcej niż na lądzie. Kremy z mocnym filtrem, okulary przeciwsłoneczne i nakrycie głowy to obowiązkowe wyposażenie każdego. Przypominamy, że czapka może wylądować w wodzie więc warto rozważyć kaptur.

2. Choroba morska.

To jedna z bardziej przykrych przypadłości dotykająca kandydatów na wilków morskich. Nudności, złe samopoczucie, ból głowy a czasem wymioty zależą głównie od predyspozycji i trudno je przewidzieć. Objawy ustępują zwykle po jednym lub dwóch dniach. Pomaga pozostanie na pokładzie i skoncentrowanie wzroku na horyzoncie. Unikajcie tłustych i obfitych posiłków. Pamiętajcie, że wymioty prowadzą do szybkiego odwodnienia, więc nie można zapomnieć o płynach. Pomagają środki na chorobę lokomocyjną jak Aviomarin, ale wywołują senność. Jeśli już musicie zostać pod pokładem – połóżcie się blisko środka jachtu. Objawy choroby morskiej to żaden wstyd, ani powód, żeby komuś dokuczać.

3. Jacht to trochę inna rzeczywistość.

Zamiast kuchni jest kambuz, zamiast łazienki kingston a do spania służy koja. Do licznych fachowych terminów dochodzą też przynależne każdej łodzi. Mnie najbardziej podobało się fokarium, czyli miejsce do opalania 🙂 ,

Na jachcie nie ma miejsca na demokrację. Kapitan/skipper odpowiada za wszystkich, a naszym obowiązkiem jest go słuchać.

4. Ubiór i obuwie.

Na pokładzie najlepiej spisywały się nam krótkie spodnie, T-shirty i klapki dobrze trzymające się na nodze. Można chodzić boso, ale wzrasta ryzyko urazu stopy. Restrykcyjny kapitan może wymagać od was butów z białą podeszwą. Najlepiej zdają egzamin syntetyczne materiały, które szybko schną. Okularnicy powinni zabezpieczyć się przed utratą okularów sznurkiem lub gumką.

5. Jedzenie.

Na jachcie trudno o wyszukane posiłki. W trakcie rejsu lepiej nic z szafek nie wyjmować, a coś do jedzenia i picia przygotować przed wypłynięciem. My często korzystaliśmy z restauracji przy przystani.

6. Toaleta.

To może być zupełnie inne urządzenie niż te, które znacie z własnej łazienki. Z obsługą pomp lepiej zapoznać się wcześniej, niż potrzeba zmusi was do pilnego korzystania. Jeśli ktoś myśli, że WC w samolocie jest nie komfortowe, bo trzęsie i ciasno to zasugeruje, że korzystanie z toalety w czasie dużej fali przypomina trochę roller coaster 🙂

7. Wielu ludzi na małej powierzchni.

To potencjalne ognisko zapalne. Nie ze wszystkimi będziemy się dogadywać. Trzeba wykazać się tolerancją i przekonaniem, że tylko wspólnym wysiłkiem możemy doprowadzić łódź bezpiecznie do przystani. Rozchodzenie się w różnych kierunkach po zacumowaniu jest bardziej naturalną potrzebą niż przejawem niechęci do pozostałych członków załogi.

8. Sól jest wszędzie.

Morska bryza będzie wszędzie zostawiać sól. Na ubraniu, włosach i skórze. Pozostanie do tego przywyknąć. Prysznic na lądzie będzie za to dużą większą frajdą.

9. Czas wolny.

Z tym jest rożnie. Nasz rejs miał charakter wypoczynkowy. Był czas na rozmowy, gry, książkę i zwiedzanie po dopłynięciu do przystani. Nie nudziliśmy się 🙂

10. Bezpieczeństwo

To temat na osobne opracowanie. W tym miejscu tylko skrótowiec dla nowicjuszy. Wypadnięcie za burtę to bardzo poważna sprawa nawet jeśli ktoś umie dobrze pływać, a woda jest ciepła. Jacht nie ma hamulca jak samochód i popłynie dalej, a odnalezienie kogoś między falami nie jest proste. Pamiętajcie, żeby rzucić koło ratunkowe, które ułatwi znalezienie pechowca. Nie wychylajcie się za burtę bez potrzeby. Trzymajcie się jedną ręką przy przemieszczaniu się po pokładzie. Uważajcie na bom, który zmienia swoje położenie. Nauczcie się wiązać węzeł ratunkowy. Przy manewrach w porcie pamiętajcie, że nawet bardzo wolno płynący jacht może zmiażdżyć wam rękę lub nogę – używajcie odbijaków i bosaka. W czasie sztormu zakładacie kamizelkę ratunkową i pozostajecie na pokładzie. Słuchajcie ludzi z większym doświadczeniem.

Pomyślnych wiatrów

Nasze obserwacje poczyniliśmy pływając po Morzu Jońskim w ośmioosobowym jachcie długości 12 metrów.

Na więcej zdjęć zapraszamy do naszej galerii.



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.