Zimą w wysokie góry

Coraz częściej szukamy nowych wyzwań. Góry latem to już nie jest oryginalny pomysł. Góry zimą są piękne, ale też zdecydowanie bardziej niebezpieczne.

Nie uważam się znawcę tematu, ale chciałem się podzielić swoim doświadczeniem i wiedzą z tymi, którzy stawiają pierwsze kroki.

Prawie wszyscy zaczynają od dołączenia do osób z większym doświadczeniem i jest to jak najbardziej poprawne zachowanie. Kłopot w tym, że nie wszyscy mają znajomych z doświadczeniem, a nie wszyscy doświadczeni mają ochotę zawracać sobie głowę żółtodziobami 🙂 Pozostają więc komercyjne kursy. Najbardziej typowe to kurs turystyki zimowej (2-3 dni) czy zimowy kurs taternicki (6-7 dni – I etap). Oferta jest zróżnicowana cenowo i jakościowo. Warto zwrócić uwagę na uprawnienia osób prowadzących i opinię tych, którzy kurs ukończyli. My zdecydowaliśmy się na ProMountain i jesteśmy zadowoleni z wyboru. Kurs obejmował posługiwanie się lawinowym ABC (detektor LVS, łopata, sonda), czekanem, chodzenie w rakach, podstawowe informacje o zagrożeniu lawinowy oraz zimowe wejście na Granty i Świnicę

Jakie są nasze spostrzeżenia?

Najlepsza pora na Tatry w zimie to marzec. Dłuższy dzień, więcej słońca, mniej narciarzy.

Trafiliśmy na piękna słoneczną pogodę co skutkowało tym, że często było nam za gorąco 🙂

Mieszkanie w schronisku ma swoją specyfikę. Wieloosobowe pokoje, ciasnota, ale pogodna atmosfera – nikt nie rozmawia o polityce 🙂

Podstawowe wyposażenie

Lawinowe ABC

czyli detektor LVS, łopata i sonda to obowiązkowy ekwipunek w wysokich górach zimą.

Detektor lawinowy

nosimy pod ubraniem włączony w pozycji „send”, czyli nadawania. W pozycję „search” przełączamy w czasie poszukiwania lub testowania innych detektorów. Detektor w trybie szukania wskazuje odległość i kierunek detektora ustawionego jako nadajnik. Tylko w rękach przeszkolonej osoby jest skutecznym narzędziem do poszukiwania zasypanej osoby. Detektory mogą się znacznie różnić między sobą.

Łopata i sonda – proste narzędzia

Dopiero próba odkopania czegoś spod śniegu daje wyobrażenie jak trudno to zrobić, szczególnie jeśli nasz cel jest głębiej zasypany. Podobnie do posługiwania się sondą też przydaje się wprawa. Różne warstwy śniegu dają różny opór – naprawdę warto to przećwiczyć.

Koszt lawinowego ABC to wydatek grubo powyżej tysiąca złotych. Na jednorazowy wypad lepiej wypożyczyć

Raki

dzielimy na koszykowe, półautomaty i automaty. Jeśli nie wiecie jakie wybrać to znaczy, że powinniście zaopatrzyć się w najbardziej uniwersalne koszykowe. Do pozostałych trzeba mieć odpowiednie buty a ich dopasowanie może okazać się kłopotliwe. Do raków zakładamy obuwie z twardą podeszwą. To, że macie wysokie treki nie świadczy o tym, że ich podeszwa jest twarda. Warto to sprawdzić stając na palcach. Spód może ugiąć się tylko nieznacznie. Tylko twarda podeszwa zapewni wam stabilność i nie doprowadzi do uszkodzenia raków.

Raczki

bardzo dobre wyposażenie zabezpieczające przed pośliźnięciem się. Nadaje się do założenia na miękkie buty, jest lekkie, w przeciwieństwie do raków nieuciążliwe w transporcie. Nie nadaje się na strome stoki, oblodzenia i wysoki śnieg.

Chodzenie w rakach

Nogi rozstawiamy szerzej niż zwykle, żeby nie zahaczyć drugiej nogawki. Na zboczu stopę ustawiamy pochyło ze stokiem, a nie na krawędzi. Przy schodzeniu wbijamy najpierw piętę lub stawiamy stopę pochyloną do zbocza, utrzymując nogi ugięte w kolanach. Podchodząc na stromym zboczu wbijamy przednie zęby raków. Na lodzie i twardym śniegu każdemu krokowi powinno towarzyszyć zaakcentowanie wbicia raków przypominające tupanie. W rakach bardzo łatwo się potknąć, szczególnie gdy jesteśmy zmęczeni. Z bardzo stromych stoków możemy schodzić tyłem. Podobnie podchodzić też możemy tyłem. Takie ustawienie zapewni kontakt większej ilości zębów z podłożem. Przy osuwaniu się ze stoku hamowanie rakami może być niebezpieczne dla nóg. Lepiej używać do tego czekana.

Mój bilans używania raków przez 3 dni: rozdarte spodnie, dziurawe rękawiczki, nogi całe.

Czekan turystyczny

Składa się ze styliska zakończonego grotem i głowicy obejmującej dziób i łopatkę.

Najczęściej używamy go jako dodatkowego podporu, czyli coś na kształt laski. Czekan trzymamy zawsze za głowicę. Przy trawersowaniu powinien być w ręce bliżej stoku. W czasie upadku łapiemy drugą ręką za stylisko, wbijamy dziób i przenosimy ciężar ciała tak, żeby jak najmocniej go dociążyć (filmik). Przy podnoszeniu się lub wspinaniu po bardzo stromym i ośnieżonym zboczu wbijamy stylisko jak najgłębiej, trzymając oczywiście cały czas za głowicę.

Używanie pętli zabezpieczającej przed upuszczeniem i zgubieniem czekana ma zarówno przeciwników jak i zwolenników. Jeśli się na nią zdecydujecie, pamiętajcie, że nie może zbytnio utrudniać przekładania czekana z ręki do ręki.

Czekany różnią się głównie długością i wygięciem stylika oraz materiałem, z którego wykonana jest głowica. Najbardziej uniwersalne są z lekko zgiętym styliskiem i stalową głowicą.

Stuptuty czyli ochraniacze na buty

To rodzaj rękawa uszytego z nieprzemakalnego materiału ochraniającego but i podudzie turysty. Wystarczy wejść w głęboki śnieg, żeby przekonać się jak bardzo są potrzebne. Bez nich skarpetki błyskawicznie wam przemokną. Zabezpieczają nasze buty i spodnie przed przemoczeniem, zabrudzeniem i drobnymi urazami. Uwaga praktyczna – wszystkie odstające elementy mocowania muszą znajdować się na zewnętrznej stronie nogi lub być schowane. Te, które zostały by wewnątrz mogły by doprowadzić do potknięcia się szczególnie niebezpiecznego w rakach.

Czy pomimo wszystkich zagrożeń warto wybierać się w góry zimą? Dla nas bezsprzeczne tak! Ich urok jest nieporównywalny. Pokonanie tych samych tras co w lecie potrafi dać o wiele więcej wrażeń i satysfakcji. My traktowaliśmy Tary zimą także jako miejsce do zdobywania doświadczenia przed wyprawą na wyższe szczyty.

Na więcej zdjęć zapraszamy do galerii



1 thought on “Zimą w wysokie góry”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.