Wakeboarding dla początkujących – pływanie na desce

Wakeboarding to świetna zabawa także dla tych, którzy nie są wyczynowymi sportowcami. Trochę chęci, trochę uporu, brak lęku przed wodą i gotowe. No oczywiście przydałyby się pieniążki, bo za każdą frajdę trzeba płacić, ale o nich później.

Podstawowe wskazówki.

Żeby uczyć się wakeboardingu wystarczą podstawowe umiejętności w pływaniu i brak obaw przed wylądowaniem w wodzie.

  • Wakeboard jest bezpieczny, pod warunkiem omijania przeszkód na torze.
  • Obciążenia dotyczą głównie ramion. Przeciążeń można unikać wypuszczając bar (drążek kończący linę wyciągową). Silne ramiona bardzo pomagają, ale przeciętna kondycja w zupełności wystarczy.
  • Odrobina wyczucia równowagi z deskorolki czy snowboardu jest przydatna. Wakeboarding to jednak inna technika i trzeba walczyć od zera.
  • Obowiązkowo musimy założyć kamizelkę, nawet jeśli umiemy dobrze pływać. Kask potrzebny na przeszkodach też lepiej włożyć, bo zwykle będziemy się uczyć na torze gdzie te przeszkody stoją, nawet jeśli nie są dla nas.
  • Wybór deski nie jest zbyt skomplikowany. Za mała będzie miała zbyt małą wyporność, za duża trudniej się prowadzi, ale tolerancja w tej mierze jest dość duża. Buty do wakeboardu też zwykle mają dość dużą rozpiętość rozmiaru. Ustawienie nóg wymusza ułożenie butów-powinny być rozstawione na szerokość ramion z rozchylonymi na zewnątrz palcami.
  • Mnie bardzo pomagają: pianka chroniąca przed zmianami temperatury, rękawiczki zapobiegające otarciom i zatyczki do uszu.


Podstawowa pozycja to wysunięta noga prowadząca- może być lewa lub prawa i ugięta noga tylna z przesuniętym środkiem ciężkości ku tyłowi. Ręce nieznacznie ugięte w łokciach.


Przy starcie z wody musimy mocniej ugiąć kolana, nieco wypiąć pośladki i zadrzeć do góry przedni brzeg deski. Lepiej ustawić deskę poprzecznie do toru pływania i z chwilą wynurzenia zmienić kont na równoległy. Start z pomostu nie jest skomplikowany, ale wymaga trochę wprawy, żeby unikać zanurzenia przedniej krawędzi deski.


Zwroty na desce wychodzą dość intuicyjnie. Wystarczy przenieść ciężar deski na krawędź i deska zacznie skręcać. Zdecydowanie łatwiej na początku obciążać pięty niż palce.


Pływanie za łodzią wygląda bardzo ładnie, ale jest drogie. Początkujący wakeboardzista ćwiczy zwykle na wyciągu. Z roku na rok pojawia się coraz więcej wake parków. Zwykle są to małe wyciągi poruszające się po linii prostej w tą i z powrotem. Zasada pływania opiera się o wykonanie nawrotu, zanim wyciąg ruszy w przeciwną stronę. Aby się to udało należy nabrać szybkości odpływając od osi wyciągu. Następnie trzeba zrobić nawrót tak, żeby jego zakończenie zbiegło się ze zmianą kierunku ciągnięcia liny. Sztuką jest zsynchronizowanie się z operatorem wyciągu. W praktyce należy brać pod uwagę desynchronizację 🙂 , która zwykle kończy się zanurzeniem pływającego. Najbardziej przykre są szarpnięcia, gdy przedni brzeg deski opada pod wodę. Czasami pomaga ugięcie kolan, przyciągniecie bara i zadarcie do góry przedniego brzegu deski jak przy starcie. Czasami trzeba po prostu bar puścić. Częstym błędem początkujących jest trzymanie bara do granic swoich wytrzymałości. Ból barków dnia następnego należy wtedy wkalkulować w koszty.


Zakup nowego sprzętu to wydatek rzędu trzech tysięcy złotych więc lepiej na początek go pożyczyć. Wake parki zwykle dysponują wypożyczalnią. Prawie na pewno ktoś z obsługi wyciągu udzieli nam podstawowych rad. Proponuje zacząć od kwadransa i w miarę nabywania umiejętność ten czas wydłużać. Piętnaście minut wyciągu z wypożyczonym sprzętem to wydatek rzędu czterdziestu złotych. Dłuższy okres może skutkować zniechęcającymi kontuzjami, a my chcemy się przede wszystkim dobrze bawić.

Wypaść z butów też się czasami zdarza 🙂

Chcesz zobaczyć więcej zdjęć – Zapraszamy do galerii



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.