BIRMA

Świątynia Shwedagong – 50 ton złota w blasku reflektorów

BIRMA (MJANMA)

To wciąż jeden z najmniej znanych krajów w Azji. Od razu po przyjeździe uderza nas egzotyka – po ulicach spacerują mnisi, mężczyźni noszą spódnice, a twarze większości mieszkańców pokryte są tajemniczą, żółtą substancją. W dodatku prawie co krok z ziemi wyrasta wielka, złota świątynia. Rządzący krajem przed podjęciem ważnych decyzji radzą się astrologów, a obecna stolica Nayipidaw została niedawno wybudowana praktycznie od zera w samym środku dżungli. O co w tym wszystkim chodzi?

Wszystko to ma oczywiście swoje wyjaśnienie, ale trzeba poświęcić Birmie trochę więcej uwagi. Zdecydowanie jednak warto – kraj wynagradza ciekawskich unikalną kulturą i licznymi atrakcjami. Dlaczego mężczyźni chodzą w spódnicach? Są to lungi, tradycyjny birmański strój, który w gorącym klimacie po prostu najbardziej odpowiada panom. A co mieszkańcy noszą na twarzy? To thanaka, swoisty puder zrobiony ze startego drewna. Pełni głównie funkcję kosmetyczną, według Birmańczyków dobrze chroni skórę od promieni słonecznych.

Marionetki wśród świątyń

INFORMACJE OGÓLNE

Birma znajduje się w strategicznym miejscu na mapie Azji – pomiędzy Chinami, Indiami i Tajlandią. Jest przy tym jednym z największych i najludniejszych krajów Azji Południowo – Wschodniej. Mieszka tam 52 miliony ludzi, czyli o 14 milionów więcej niż w Polsce. Jeśli natomiast chodzi o powierzchnię to Birma jest od Polski dwa razy większa.

O co chodzi z nazwą kraju? Jest to dosyć złożona sprawa. Do 1989 roku w powszechnym użyciu była nazwa Birma, wtedy jednak rząd poprosił przywódców krajów świata o stosowanie historycznej nazwy – Mjanma. Polska Komisja Standaryzacji Nazw Geograficznych ustaliła, że w języku polskim można używać obu wariantów. My, dla porządku, będziemy konsekwentnie używać tu nazwy Birma.

KRÓTKA HISTORIA

Kraj ma wyjątkowo ciekawą historię. Pierwsze silne królestwo powstało już w XI wieku naszej ery. Lokalni królowie bywali tak potężni, że w pewnym momencie panowali nawet nad częścią Tajlandii. Potem jednak pojawili się Brytyjczycy, którzy postanowili rozszerzyć swoje panowanie z Indii także na ziemię Birmańczyków. Sprowadzili na tereny Birmy wielu przybyszów z Indii, co powoduje, że do dziś w Yangonie, największym mieście kraju, mieszka wielu Indusów. (Czemu Indus, a nie Hindus więcej w poście Indie)

Budda z podarunkami

Po II wojnie światowej Birma odzyskała niepodległość, ale euforia w kraju trwała krótko. W 1962 roku władzę przejęła junta wojskowa. Generałowie postanowili odciąć państwo od wpływów zewnętrznych i rządzili wyjątkowo twardą ręką. Przeciwnicy władzy byli masowo mordowani. Efekt był taki, że ten dumny i stosunkowo bogaty kraj znalazł się w latach osiemdziesiątych na liście najmniej rozwiniętych państw świata. Podczas gdy znajdująca się po sąsiedzku Tajlandia bogaciła się dzięki rozwojowi przemysłu i masowej turystyce, mieszkańcy Birmy często musieli radzić sobie bez prądu i wody bieżącej. Dopiero kilka lat temu pojawiła się w Birmie sieć telefonii komórkowej. W 2015 roku odbyły się pierwsze prawdziwie demokratyczne wybory. Niebagatelną rolę odegrała tu laureatka pokojowej nagrody Nobla Aung San Suu Kyi, córka twórcy birmańskiej niepodległości, generała Aung Sana. Kraj wciąż boryka się z politycznymi problemami, ale nie da się zaprzeczyć, że sytuacja wewnętrzna poprawiła się w porównaniu z czasami, gdy panowała wojskowa dyktatura.

ATRAKCJE

Moją podróż po Birmie rozpocząłem w Mandalaj. Niespełna dwugodzinny lot samolotem z Bangkoku zakończyła się lądowaniem na niewielkim lotnisku, przypominającym trochę nasz polski Modlin. Tam wymieniłem pieniądze, zakupiłem lokalną kartę sim i rozklekotanym busem udałem się wraz z dwójką innych białych turystów do centrum miasta. Od razu uderzyła mnie fala gorąca. Nie wiem, czy była to kwestia pory roku (październik), czy też w Birmie jest tak zawsze, ale temperatura w ciągu dnia prawie nigdy nie schodziła poniżej 33 stopni Celsjusza.

Budda w Maha Muni. Panie nie są tu wpuszczane.

Mandalaj było ostatnią stolicą Birmy przed zajęciem kraju przez Brytyjczyków i to właśnie tu rezydował ostatni król. W mieście znajdował się wówczas imponujący kompleks pałacowy, zbudowany w dużej mierze z drewna, zniszczony w czasie II wojny światowej. Obecnie można oglądać w Mandalaj odtworzoną kopię pałacu. Przypomina to trochę losy Zamku Królewskiego w Warszawie, również zburzonego w czasie wojny, a potem odbudowanego.

W Mandalaj, podobnie jak w innych dużych miastach w Birmie, można znaleźć niezliczoną liczbę świątyń. Najbardziej godna polecenia jest świątynia Maha Muni, w której znajduje się czterometrowa figura Buddy, wedle legendy pochodząca z czasów, kiedy on sam chodził jeszcze po ziemi. Jak wszystkie inne posągi Buddy, jest pokryta bardzo grubą warstwą złota. Każdego poranka odbywa się specjalny rytuał, podczas którego mnisi myją twarz wizerunku oraz czyszczą jego zęby. Aby zobaczyć taką ceremonię trzeba być jednak rannym ptaszkiem, bo odbywa się to o 4:30 rano.

Dobrze jest rozpocząć przygodę z Birmą właśnie w Mandalaj, po czym ruszyć na południe, aby podróż zakończyć w Yangonie, gdzie znajduje się drugie międzynarodowe lotnisko.

Dzieci w świątyni Maha Muni

Ja tak właśnie zrobiłem i po kilku dniach pobytu w Mandalaj ruszyłem do Bagan. Można tam przylecieć samolotem, przyjechać autobusem lub pociągiem, a nawet przypłynąć łodzią. Na miejscu znajdziemy bardzo rozbudowaną bazę hotelową, ale z powodu popularności miejsca warto zarezerwować sobie nocleg wcześniej. Ja przyjechałem autobusem z Mandalaj – podróż trwała około 4 godzin.

Starożytne miasto Bagan to prawdopodobnie najczęściej fotografowany kompleks zabytków w całej Birmie. Jest to również pierwsza stolica państwa, założona w XI wieku przez króla o imieniu Anawrahta. Przyjął on wiarę buddyjską i rozpoczął budowę świątyń, które miały rozsławić tę religię oraz zapewnić samemu władcy zasługi pozwalające na dobre odrodzenie w kolejnym życiu. Ten plan przejęli kolejni królowie i w pewnym momencie na terenie Bagan znajdowało się podobno około 4000 świątyń! Świetność stolicy trwała aż do XIII wieku, kiedy miasto upadło na skutek najazdu Mongołów. W kolejnych latach świątynie niszczały, ale i tak do obecnych czasów dotrwało ich ponad 2000. Ostatnio są one intensywnie restaurowane i odbudowywane, ponieważ jest to ulubione miejsce turystów przyjeżdżających do Birmy, a dzięki temu stałe źródło wpływów dla tutejszych władz. Wstęp na teren Bagan jest płatny, kosztuje około 20 dolarów (25 000 kyatów). Do Bagan warto przyjechać chociaż na 2-3 dni, ponieważ świątynie leżą na dosyć dużym terenie i nie da się ich zwiedzić w jedno popołudnie. Tak naprawdę, żeby zobaczyć je wszystkie pewnie trzeba by spędzić tam przynajmniej miesiąc!

Dla wielu turystów punktem obowiązkowym było wdrapywanie się na wyższe świątynie o zachodzie słońca i robienie pięknych fotograficznych panoram okolicy. Niestety jest to teraz zabronione, ponieważ miejscowe władze zakazały wchodzenia na świątynie. Zachowania tego typu przyczyniały się do niszczenia obiektów.

Po eksploracji Bagan nocnym autobusem wyruszyłem do Yangonu, dawnej znanego też jako Rangun. Podróż upłynęła komfortowo, a autobu16s firmy JJ Express miał wygodne, rozkładane siedzenia, klimatyzację i pewnie prowadzącego pojazd kierowcę. Dodatkowym atutem tej firmy jest to, że po dowiezieniu na główną stację autobusową w Yangonie, znajdującą się na obrzeżach miasta, dowożą chętnych pasażerów do centrum osobnym busem.

Jedna z setek starych świątyń w Bagan

Yangon to kolejna dawna stolica kraju i jedno z najbardziej zróżnicowanych miast w Birmie. Ponieważ było zbudowane w dużej mierze przez Anglików, można w nim znaleźć wiele pięknych, choć mocno zaniedbanych budynków z czasów kolonialnych. W Yangonie mieszka wielu Indusów, co powoduje, że momentami można poczuć się zupełnie jak w jednym z indyjskich miast. Znajduje się tu również międzynarodowe lotnisko, więc jest to jedno z miejsc, które zazwyczaj widzi się w Birmie jako pierwsze (albo ostatnie).

Rzeka Irrawady

Najważniejszym zabytkiem jest zdecydowanie pagoda Shwedagon, największa świątynia buddyjska w Birmie. Według legendy, znajduje się w niej kilka włosów samego Buddy. Pokryta 50 tonami złota i kamieniami szlachetnymi (w tym tysiącami diamentów!), wygląda naprawdę spektakularnie. Trzeba ją odwiedzić przynajmniej raz, a warto nawet dwukrotnie. Raz o poranku, kiedy nie jest jeszcze wypełniona tłumem wiernych i turystów, oraz drugi raz podczas zachodu słońca, kiedy wygląda wyjątkowo magicznie. Oczywiście trzeba pamiętać, że dla Birmańczyków jest to miejsce święte, więc do środka można wejść tylko boso (bez skarpetek!) oraz w długich spodniach. Buty można zostawić na przechowanie przy jednym z wejść do świątyni. Wstęp jest płatny – jednorazowe wejście do pagody kosztuje około 10 dolarów.

Bardzo popularną atrakcją turystyczną Birmy jest również jezioro Inle. To miejsce dla miłośników natury i odpoczynku na łonie przyrody. Znajduje się na terenie stanu Szan, gdzie jest trochę chłodniej niż w innych częściach Birmy. Jest to teren górski, a samo jezioro leży na wysokości ponad 800 metrów nad poziomem morza. Jedną z głównych atrakcji tego miejsca są rybacy, którzy wyruszając na połów wiosłują przy użyciu… nogi. Jest to technika unikalna dla tego regionu i pozwala lokalnym rybakom zarzucać sieci obiema rękoma. Popularny jest również targ na wodzie, na którym można zakupić wszystkie niezbędne dla mieszkańców towary. Nad jezioro można łatwo dostać się autobusem. Są też samoloty do położonego nieopodal miasteczka Heho.

Autobus miejski. Na twarzy pasażerów thanaka

MIESZKAŃCY – KIM SĄ BIRMAŃCZYCY?

Grupą etniczną, która zdecydowanie dominuje w Birmie są Bamarowie – od nich zresztą pochodzi słowo „Birmańczyk”. Obecnie uważa się, że stanowią oni 68% mieszkańców kraju. Na tereny współczesnej Birmy przybyli około VII wieku naszej ery – zajęli wówczas żyzne tereny w dolinie rzeki Irrawady. Stosunkowo szybko przyjęli również buddyzm, który stał się niejako narodową religią Bamarów.

Kto jeszcze mieszka w Birmie? Oficjalnie uznaje się istnienie tam 135 grup etnicznych. Największą mniejszość stanowią Szanowie – jest ich około 9%. Są oni zwłaszcza widoczni w… restauracjach. Bardzo dużo tanich jadłodajni prowadzonych jest właśnie przez Szanów. Inną liczną mniejszością są Karenowie, którzy mieszkają na wschodzie kraju, przy granicy z Tajlandią.

Na zachodzie Birmy mieszkają Arakanowie, blisko spokrewnieni z Bamarami. To właśnie w zamieszkałym przez nich stanie Rakhine ma miejsce jeden z najgłośniejszych w ostatnich latach konfliktów etnicznych. Konflikt dotyczy statusu zamieszkującego pogranicze z Bangladeszem i wyznającego islam ludu Rohingya. Rząd próbuje pozbyć się Rohingya z kraju, stosując wyjątkowo brutalne metody. Część światowych mediów uznaje wręcz, że birmańskie władze dopuszczają się zbrodni ludobójstwa.

Jeśli chodzi o jeszcze mniej liczne ludy zamieszkujące Birmę to warto wspomnieć Monów. Jest to lud, który stworzył jeden z pierwszych organizmów państwowych na terenie Birmy i Tajlandii. To właśnie oni zaadaptowali na swoje potrzeby indyjskie pismo, które później stało się podwaliną dla birmańskiego alfabetu. Monowie przynieśli również do Birmy buddyzm.

Młode mniszki w drodze do świątyni

RELIGIE

Jeśli chodzi o religię, sytuacja w Birmie jest stosunkowo prosta. Zdecydowana większość mieszkańców to buddyści. W dodatku są to buddyści z jednej szkoły, najstarszej w tej religii tradycji theravada. W każdym mieście i miasteczku znajdziemy buddyjską świątynię, na ulicach zobaczymy wędrujących mnichów, a nauczanie Buddy jest wszechobecną filozofią w kraju. Zwykli mieszkańcy wspierają mnichów jak tylko mogą, mnisi natomiast prowadzą liczne szkoły. Wielu młodych Birmańczyków, na którymś etapie swojego życia wstępuje do klasztoru, co różni się znacznie od podejścia do klasztornego życia jakie znamy z Europy. W Birmie można zostać mnichem na miesiąc czy rok, a później wrócić do świeckiego życia.

Popularnym sposobem oddawania czci jest również naklejanie cieniutkich płatków złota na figury Buddy. Istnieją specjalne zakłady, które zajmują się produkcją złotych płatków na masową skalę. Często kilkumetrowe posągi Buddy pokryte są grubą warstwą złota. Złote są również świątynie, w ich przypadku jednak kolor ten wynika z użycia żółtej farby.

Na terenie Birmy znajdziemy także przedstawicieli innych religii. Wspominałem już wcześniej o Rohingya wyznających islam. Muzułmanie mieszkają też w Yangonie, gdzie można znaleźć kilka meczetów. Nie brakuje także kościołów chrześcijańskich, które są pozostałością po czasach, gdy Birma była brytyjską kolonią.

Warto wspomnieć również o kulcie Natów. Jest to prawdopodobnie pozostałość z czasów przed buddyjskich, kiedy na terenie Birmy panował animizm. Natowie to duchy zmarłych i należy oddawać im cześć, aby nie przeszkadzali nam w codziennych zadaniach. Jednym z najświętszych miejsc w Birmie jest góra Popa, uważana za siedzibę Natów. Wiara w duchy harmonijnie łączy się w umysłach Birmańczyków z buddyzmem i można powiedzieć, że obie te formy duchowości koegzystują w pokoju.

Sandały przed świątynią

INFORMACJE PRAKTYCZNE

Jeszcze kilkanaście lat temu podróż do Birmy stanowiła prawdziwe logistyczne wyzwanie. Trudno było otrzymać wizę, a w związku z problemami ekonomicznymi kraju możliwości transportu między poszczególnymi regionami były mocno ograniczone. Jednak kilka lat temu Birma otworzyła się na turystykę. Wizę można otrzymać przez internet, wystarczy wypełnić odpowiedni wniosek i uiścić opłatę w wysokości 50 dolarów. Nie ma co prawda bezpośrednich lotów z Polski do Birmy, ale można polecieć do Tajlandii i stamtąd przedostać się do Birmy samolotem albo autobusem. Z Bangkoku do Mandalaj i Yangonu kilka razy dziennie latają samoloty tanich linii AirAsia. Jeśli kupimy takie bilety z pewnym wyprzedzeniem, koszt przelotu w obie strony nie powinien przekroczyć 300 zł.

Bardzo wzbogaciła się oferta hotelowa i można łatwo znaleźć nocleg na każdą kieszeń. Większość hoteli ma swoje strony na popularnych serwisach internetowych, takich jak booking.com. Powstają też nowe drogi i jeżdżą po nich coraz lepsze autobusy. Przez internet można zarezerwować transport między popularnymi atrakcjami. Autobusy są czyste, wygodne i klimatyzowane. Warto pamiętać o zabraniu ze sobą ciepłej bluzy, a nawet czapki, bo klimatyzacja potrafi zmrozić krew w żyłach 

Dla miłośników kolei są także pociągi, jednak są one w znacznie gorszym stanie, a podróż koleją między stosunkowo blisko położonymi miejscami może czasem trwać nawet kilkanaście godzin. Niektórzy polecają taką przygodę jako swoiste doświadczenie lokalnego życia mieszkańców, ale jeśli komuś zależy na czasie i komforcie to zdecydowanie lepiej wybrać wariant autobusowy. Zamożniejszym podróżnikom można również polecić połączenia lotnicze – pozwalają przemieścić się między miastami w bardzo krótkim czasie, ale godzinny lot to wydatek rzędu 500 zł.

W Birmie dominuje język birmański, należący do grupy tybetańsko – birmańskiej. Do jego zapisu stosuje się specjalne pismo, które zasadniczo nie przypomina żadnego innego znanego alfabetu (chociaż wywodzi się z pisma indyjskiego). W przemyśle turystycznym powszechnie jednak używany jest angielski, tak więc nie powinno być większych problemów z komunikacją. Nawet jeśli znajomość angielskiego wśród Birmańczyków jest daleka od biegłej, to zawsze można porozumieć się w podstawowych kwestiach.

Oficjalną walutą w Birmie jest kyat, warto jednak wiedzieć, że w wielu miejscach można płacić w dolarach. Birmańczycy są BARDZO wyczuleni na stan banknotów dolarowych – jakiekolwiek zagięcia bądź zabrudzenia mogą spowodować, że nasz dolar nie zostanie zaakceptowany. Dobrze jest zabrać ze sobą nowiutkie banknoty, po czym od razu po przyjechaniu do Birmy wymienić je na kyaty. W nowych hotelach i dużych centrach handlowych można używać karty, nie jest to jednak podstawowa forma płatności – zawsze warto mieć przy sobie zapas gotówki.

Dobrze jest zabrać ze sobą mocny repelent na komary. Komary w Azji Południowo – Wschodniej roznoszą wiele chorób, takich jak na przykład denga. Chorowanie na dengę przypomina przejście dosyć mocnej grypy – zdecydowanie nie jest to wskazane w czasie wakacji!

JEDZENIE

Birma leży między Indiami i Tajlandią i to geograficzne położenie jest odczuwalne w kuchni. Bardzo popularne jest curry, czyli mięso i warzywa w zawiesistym sosie. W przeciwieństwie do kuchni indyjskiej i tajskiej, tutejsze jedzenie jest jednak zdecydowanie mniej pikantne. Birmańczycy wolą gorzkie i kwaśne smaki, nie żałują też w swoich daniach oleju. Często w jadłodajniach możemy znaleźć naczynia wypełnione różnymi rodzajami curry i w ramach obiadu dostajemy ich mieszankę. Nie można też zapomnieć o ryżu. Birma to miejsce, gdzie przeciętny obywatel zjada go więcej niż w jakimkolwiek innym kraju na świecie. Podobno roczne spożycie ryżu wynosi tu około 200 kg na głowę. Popularne są też różnego rodzaju dodatki, takie jak orzeszki, piklowane warzywa, rybna pasta – wszystko to dostajemy razem z zamówionym daniem. Nie można również zapomnieć o rybnej zupie, która nazywa się mohinga. Birmańczycy chętnie jedzą ją na śniadanie.

Czy jest w lokalnej kuchni coś czego nie znajdziemy nigdzie indziej na świecie? Tak! Jest to sałatka… z herbaty. W Birmie spożywa się marynowane liście herbaciane, zazwyczaj podawane z prażonymi orzeszkami, czosnkiem i chili. Brzmi dziwnie? I trochę też tak smakuje. Zdecydowanie warto jednak spróbować chociaż raz, nawet po to, żeby wyrobić sobie własną opinię.

W Birmie wszechobecna jest również kuchnia Szanów. W prowadzonych przez nich barach króluje przede wszystkim zupa z makaronem, pełna świeżych ziół, warzyw i mięsa. Dania Szanów są tanie, sycące i zadowolą każdego kto woli kuchnię chińską. Duża miska kosztuje 2000 kyatów, czyli około… 5 złotych.

Birmańczycy nie stronią od alkoholu, dużą popularnością cieszą się piwo i lokalne whisky. Uwielbianym napojem jest jednak zdecydowanie zielona herbata. Można ją dostać w każdej knajpce i wielu mieszkańców Birmy spędza długie godziny siedząc ze znajomymi przy herbacie, plotkując i omawiając mniej lub bardziej ważne sprawy dnia codziennego.

KIEDY JECHAĆ?

Birma jest jednym z tych azjatyckich krajów, w których występuje pora deszczowa. Najlepiej wybrać się tam w porze suchej, czyli między listopadem a marcem. Warto pamiętać, że w dolinie rzeki Irrawady, czyli w Birmie centralnej bywa bardzo gorąco i przed wyjazdem należy zaopatrzyć się w nakrycie głowy i dobry krem przeciwsłoneczny. W południe często temperatury oscylują w okolicach 35 stopni Celsjusza. Natomiast w środkach transportu, hotelach, sklepach czy bankach zazwyczaj działa klimatyzacja, warto więc mieć ze sobą także cieplejszą bluzę. Ponieważ nie wolno wchodzić do świątyń ani domów (także części hoteli) w butach, dobrze jest mieć ze sobą klapki albo sandały – są najwygodniejsze, kiedy trzeba szybko włożyć i zdjąć obuwie.

Autor

PODSUMOWANIE

Birma to bardzo interesujące miejsce i zdecydowanie warto je odwiedzić. Spodoba się tu wszystkim miłośnikom buddyjskiej duchowości oraz złotych świątyń. Można też całkiem dobrze zjeść, no i nie można zapominać, że w czasie polskiej zimy mamy tu temperatury powyżej 30 stopni i pełnię słońca.

Kraj zmienia się bardzo szybko i rozwój turystyki widać gołym okiem. Trzeba jednak pamiętać, że przez kilkadziesiąt lat Birma była odcięta od świata i wiele miejsc ma ciągle problemy z tak podstawowymi udogodnieniami jak woda bieżąca czy prąd. Być może Birma to jedno z ostatnich miejsc, w których można zobaczyć świat takim, jaki by on jeszcze w połowie XX wieku.

Chcesz zobaczyć więcej zdjęć? Zajrzyj do galerii



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.